Praca wre niczym lawa. Studia, związek, zarabianie kasy. Widzę jednak, że przegapiłem kilka spraw. Jest jedna fundacja do której chcę się zapisać, plus wykorzystać lepiej kasę niż kupowanie książek o PHP.
Życie jak zawsze mnie wkurza. Delikatnie to określając. Lecz o dziwo tym razem inaczej, jakoś pozytywniej. Czekam na jakiś urlop, trzeba ogarnąć świat. Wyjechać gdzieś.
W pracy bałagan straszny, informatyków udusił bym własną skrętką...na uczelni hardcore, zaoczna magisterka męczy. Szczególnie, że w grupie są sami żonaci ludzie.
Zacząłem się odchudzać, na kolacje same owoce i ograniczenie pizzy i kebaba. W tydzień 1kg zszedł, jeszcze 5 zostało. Jak będzie cieplej to pobiegam sobie po lesie...
Kasa nie daje szczęścia. Jeśli nie wie się jak wykorzystać ją do spełnienia marzeń.